Syria: „Dziesięć dramatycznych lat, ale Pan nam towarzyszył”

//Syria: „Dziesięć dramatycznych lat, ale Pan nam towarzyszył”

Syria: „Dziesięć dramatycznych lat, ale Pan nam towarzyszył”

Dziesięć lat po rozpoczęciu konfliktu w Syrii O. Ibrahim Alsabagh, ofm, proboszcz parafii rzymsko-katolickiej w Aleppo, opisuje codzienne życie syryjskich chrześcijan, ich nadzieje, zwłaszcza ludzi młodych. Niedawna podróż Papieża do Iraku również im pozwoliła poczuć bliskość Ojca Świętego.

Miasto Aleppo, położone między Morzem Śródziemnym a Eufratem, starożytny ośrodek syryjskiego przemysłu, nazywane  jest „stolicą północy” i pozostaje drugim po Damaszku miastem w kraju. W 2010 r. liczyło ponad 4,5 miliona mieszkańców, a liczba ta spadła o około 60%. Obecnie szacuje się, że mieszka tam prawie 2 miliony ludzi. Uważa się, że w latach 2012-2018, z powodu wojny, straciło tam życie ponad 30 000 osób. Miasto położone jest kilka kilometrów od granicy tureckiej; ludność w nim jest mieszana: mieszkańcy są pochodzenia arabskiego, ormiańskiego, kurdyjskiego, tureckiego czy kaukaskiego. Religia muzułmańska stanowi większość, ale Aleppo jest trzecim co do wielkości miastem chrześcijańskim w świecie arabskim, po Bejrucie i Kairze.

W dziesiątą rocznicę wybuchu wojny w Syrii, O. Ibrahim Alsabagh, ofm, opisuje warunki życia chrześcijan w Aleppo. W liście pasterskim opublikowanym na początku Wielkiego Postu proboszcz parafii rzymsko-katolickiej w Aleppo podkreślił istnienie stanu klęski żywiołowej w jakim znalazło się miasto. Kościół zapewnia materialną i duchową pomoc chrześcijanom w mieście i będzie kontynuował ten wysiłek, szczególnie troszcząc się       o młodych ludzi i dzieci, które doświadczyły wojny, a także o ludzi starszych, którzy są najbardziej bezbronni, cierpiący na dolegliwości fizyczne i często pozbawieni jakichkolwiek źródeł utrzymania. Proboszcz skorzystał z okazji, aby podziękować dobroczyńcom swojej parafii, „będącym odbiciem czułości Boga i św. Józefa”, dzięki którym „światło wiary, nadziei i miłości dla wszystkich ludzi może pozostać zapalone”.

 Ojcze Ibrahimie, w swoim liście zachęcasz wspólnotę do przyjęcia życia takim, jakie jest, z rozczarowaniami związanymi z konfliktem, ale także z wiarą – z tą samą wiarą, która płonęła w sercu świętego Józefa, któremu powierzasz swoich wiernych. Czy to zaproszenie do rezygnacji?

Ojciec Ibrahim: Tak wiele razy, gdy mamy do czynienia z obiektywnymi trudnościami, których nie możemy zmienić, pozostaje nam cierpliwe niesienie krzyża, a jednocześnie musimy mieć spojrzenie wiary – wykraczające poza ludzkie projekty i prowadzące do boskiego planu. Tak jak w planie, który przyświecał historii Józefa, historii Świętej Rodziny. Spojrzenie wiary, które pozwala nam nie popaść w rozpacz, ale kontynuować działanie z ufnością i odwagą, kierując nasze spojrzenie na Pana. W tych trudnych latach dotknęliśmy własnymi rękami Jego pełnej miłości obecności.

Aleppo to jedno z najbardziej zniszczonych przez konflikt miast. Ofiary wojny liczą się w dziesiątkach tysięcy. Jak można pokonać taki ból? W jaki sposób światło dociera do domów tych osób, które pozostały?

Ojciec Ibrahim: Żyjemy prawie bez prądu – jest on dostępny tylko przez godzinę dziennie. Ludzie są głodni, nie ma pracy, nie ma jak rozwiązać tych problemów. Tworzą się kilometrowe kolejki, aby zdobyć paliwo do samochodów i w tej sytuacji liczba pacjentów z Covid-19 rośnie. Na poziomie ludzkim nigdy nie można tego wszystkiego zaakceptować, dlatego zawsze wzywamy naszych parafian, aby patrzyli na wszystko oczami wiary. To było dziesięć  trudnych lat – niemożliwych do przeżycia, ale Pan nam towarzyszył. On przychodzi z pomocą naszym potrzebom. Dzięki temu doświadczeniu możemy iść naprzód, inaczej nie byłoby to możliwe.

Kościół jest więc nosicielem nadziei. Czy przesłanie Papieża o pokoju i braterstwie       w Iraku dotarło do was w Syrii?

Ojciec Ibrahim:  Oczywiście! Towarzyszyliśmy wizycie Ojca Świętego z wielką radością      duchowo, wspierając w modlitwie. Czuliśmy jego bliską obecność  wśród nas, którzy jesteśmy za granicą iracką. Boża czułość dociera do nas przez Papieża, który zawsze modli się za Syryjczyków. Nawet dzisiaj byłem z ponad dwustu rodzinami w czasie dystrybucji żywności i odzieży; z nimi rozmawialiśmy o trosce Ojca św. Franciszka o nas, o jego modlitwie, aby ten rok był ostatnim rokiem syryjskiego kryzysu. Zaprosiłem wszystkich parafian, aby żarliwie się modlili, aby tak się stało. Oby 2021 naprawdę był rokiem końca tego niewyobrażalnego bólu. Łączymy się w modlitwie z Papieżem. Jego spotkanie z szyickim światem muzułmańskim, uścisk dłoni z mieszkańcami irackiej mozaiki kultur, zachęta do wiary nielicznych chrześcijan – wciąż obecnych na tej ziemi, wszystko to daje nam nadzieję. Dlatego kroczmy z ufnością ścieżką braterstwa w Syrii.

Ojcze Ibrahimie, najmłodsi z twoich parafian urodzili się podczas wojny. Jak zwrócić się do tych, którzy znali ten konflikt od początku? Jak wspierać ich również z duchowego    i psychologicznego punktu widzenia?

Ojciec Ibrahim:   Na pewno będąc blisko nich. Dzieci i młodzież dobrze rozumieją język niewerbalny. Uściski dłoni, uśmiechy, spotkania, bliskość. Pociecha, która pochodzi ze Słowa Bożego, ze słuchania. To sposób na nauczenie ich czytania historii, która jest bolesna, pełna codziennych cierpień. Wiele z nich kaszle przez całą zimę, ponieważ ich domy są wilgotne. Trzeba czytać historię poprzez Chrystusa, który jest obecny i nam bliski – także przez Kościół. Tak więc życie ma głęboki sens i nigdy nie czują się samotni, ale otoczeni naszym towarzyszeniem, a grupy młodych ludzi, nie tylko na lekcjach religii, ale także na spotkaniach studentów, powiększają się. Chcą ugasić pragnienie duchowe. Pomimo restrykcji, problemów związanych z koronawirusem, w każdą niedzielę mamy 960 dzieci w parafialnym centrum katechetycznym. Towarzyszenie duchowe pozwala im nie rozpaczać, wręcz przeciwnie, karmieni Słowem Bożym dają nadzieję swoim rodzinom.

Wreszcie, jak udaje Ci się pomóc tym, którzy najbardziej tego potrzebują. Czego potrzebujecie najbardziej ?

Ojciec Ibrahim:   Z pewnością konieczne są konkretne działania. Działanie oznacza służbę duchową, modlitwę, sakramenty, ale także wszelką możliwą pomoc. W każdym znaczeniu tego słowa. Udzielamy zarówno pomocy żywnościowej, ponieważ ludzie nie są w stanie kupić artykułów spożywczych, ale również opieki zdrowotnej poprzez zakup lekarstw, finansowanie leczenia i operacji. Wspieramy również osoby dotknięte koronawirusem, ponieważ często są sami. Pomagamy rodzinom opłacić rachunki,            a także zdobyć ubrania dla dzieci. Pomagamy noworodkom zapewniając im  pieluchy       i mleko oraz ich rodzicom, którzy nie mogą znaleźć pracy, a także naprawiamy domy. Każdego dnia można coś zrobić, aby „dokonać cudu”.

Ważne jest również, aby pocieszać ludzi. Tej nocy starałem się dodać odwagi mężczyźnie, u którego zdiagnozowano guza mózgu. Był w domu, z żoną, w rozpaczy. Tak więc nie jest to tylko towarzyszenie duchowe, ale także konkretne środki, które są potrzebne do wsparcia kosztownych zabiegów i operacji. Jak napisałem w liście, robimy to wszystko na wzór św. Józefa – jako bracia, jako zaangażowani kapłani. Uczymy się dawać siebie z miłością i hojnością, z tak wielką miłością, nie oszczędzając się, ponieważ jest tak wiele do zrobienia. Pan jest obecny przez nas na wszystkich mrocznych ulicach, w każdym domu, w którym nie ma światła. Potrzebujemy modlitw i wsparcia materialnego. Pomimo globalnego kryzysu w świecie spowodowanego pandemią Covid-19, jest wiele wspaniałomyślnych serc, które pomagają nam w naszej misji w Syrii, w Aleppo.

https://www.vaticannews.va/it/chiesa/news/2021-03/parroco-aleppo-ibrahim-alsabagh-10-anni-guerra-siria-chiesa.html?fbclid=IwAR1tCrNQHS9gumE2W4ewuABXl8REPdHERalriZUkw8raeTD46MxG2ct7cHI

2021-03-18T23:30:57+02:00 Marzec 15th, 2021|Media|0 komentarzy

Dodaj komentarz